W ubiegły weekend wybraliśmy się w pierwszą podróż z Fredkiem i to był cudowny czas. Wieś, cisza, zieleń i nasza trójka w Butley Abbey Wilds.
Już od momentu przyjazdu czuć było, że to miejsce jest wyjątkowe. Okolica jest absolutnie niesamowita — wszędzie zieleń, otwarta przestrzeń i to uczucie totalnego odcięcia od świata. Oddycha się tam jakoś głębiej, spokojniej.
Sam dom jest przepiękny. Taki naturalnie estetyczny, dopracowany w każdym detalu. Przytulny, a jednocześnie stylowy. To jedno z tych miejsc, gdzie masz ochotę robić zdjęcia dosłownie wszystkiego, ale jednocześnie chcesz po prostu usiąść i się tym nacieszyć.





Poranki były chyba moją ulubioną częścią. Powolne wstawanie, kawa i widok na ogrody. W pewnym momencie zobaczyliśmy jelenie przechadzające się tuż za oknem — zupełnie jak scena z filmu.









Pisząc o Butley Abbey nie mogę pominąć hostki, bardzo pomocnej, kochanej ale nieprzeszkadzającej 🙂 Miejsce to działa jak AirBnb, więc kontakt z hostem był minimalny, choć zawsze byli dostępni pod telefonem. Donna – właścicielka, przygotowała dla nas kosz pełen przekąsek – nie zapominając także o smaczkach dla Fredka i to są te małe ”wielkie” rzeczy, które świadczą o pieczołowitości.






Butley Abeey to dom piętrowy, z dwoma sypialniami en-suite, dużą kuchnią, salonem oraz pięknym, ogromnym ogrodem.





Co zobaczyć/gdzie zjeść?
Chociaż najchętniej nie wychodziloby się stamtąd w ogóle, okolica też ma sporo do zaoferowania. My odwiedziliśmy między innymi Orford — małą, uroczą miejscowość, która wygląda jak z pocztówki. W samym centrum znajduje się Orford Castle, który zdecydowanie warto zobaczyć, nawet jeśli tylko z zewnątrz.
Na obiad wybraliśmy się do The Butley Oyster — idealne miejsce na lunch, bardzo klimatyczne. A na kawkę oraz NAJLEPSZE gniazdka, jakie jadłam w życiu polecam PINCH.
Jeśli macie ochotę na dłuższy spacer, Rendlesham Forest jest przepiękne. Zahaczyliśmy też o Dunwich Beach — kamienista plaża, świeże powietrze i nadmorski klimat.








No Comments